Wczoraj Syn miał ostatni dzień przedszkola. Trudno uwierzyć, że to już... w nowym roku szkolnym czeka nas nowy nauczyciel, klasa szkolna i zasady nauki. Na szczęście dzieci już znajome, co znacznie ułatwi start.
Szczerze mówiąc sądziłam, że prezenty i kwiaty na zakończenie roku to typowo polski obyczaj - myliłam się - prezenty w postaci drobnych upominków i gift cards są jak najbardziej na porządku dziennym. Jedynie kwiatów nie zaobserwowałam.
To, czego mi szkoda z polskiej szkoły to uroczyste zakończenie z występami dzieci. W naszej szkole niestety dzieci po prostu skończyły godzinę wcześniej, już bez uniformów i tyle...
Dzień wcześniej Syn przyniósł całą swoją twórczość artystyczno - manualną do domu, papierowy album z podsumowaniem roku robiony przez nauczycielki i kilka innych pamiątek.
Czekamy teraz do 7.IX, czyli rozpoczęcia first grade.
A dziś w Kanadzie - Kanada Day. Obchodzone 1 lipca święto państwowe jest dniem wolnym od pracy. Świętujemy rocznicę utworzenia przez cztery kolonie brytyjskie (Ontario, Quebec, Nowa Szkocja i Nowy Brunszwik) Dominium Kanady, co dało oficjalny początek Kanadzie jako państwu.
Organizowane są festyny, darmowe events, koncerty i to na co wszyscy czekają - pokazy sztucznych ogni. Musze dodać, że robią wrażenie - zwłaszcza z akompaniamentem orkiestry symfonicznej na żywo. My w tym roku urządziliśmy sobie obserwatorium na balkonie, by zachować siły na jutrzejsze zwiedzanie Toronto - relacja niebawem.
Happy Canada Day!
piątek, 1 lipca 2016
piątek, 10 czerwca 2016
2 lata...
10 czerwca wylądowaliśmy w Toronto. Dwa lata temu.
Przechodziliśmy przez różne etapy, emocje i rozterki. Były trudności, wielkie niewiadome, niepewności i pytania z cyklu "i co teraz?".
Kilkakrotnie przemodelowaliśmy naszą rodzinę, dostosowując obowiązki do warunków, głównie podyktowanych przez pracę.
Podjęliśmy ryzyko wzięcia nowego auta w leasing trwający 5 lat. To długie zobowiązanie. W zasadzie była to decyzja zastępcza w odpowiedzi na pytanie, czy zostajemy.
Zostajemy.
Po tych dwóch latach wiem jedno - trzeba dużo pokory. Nie raz człowiek zęby zaciskał, bo w Polsce robiło się coś tak, a tu zupełnie nie mają o tym pojęcia.
Wszystko trzeba sprawdzać, uczyć się na nowo, dowiadywać i przyzwyczajać.
Kanada ciągle zaskakuje. Jeden krok do przodu wywołuje kolejne pytania. Kiedy wydaje Ci się, że już! Już prawie rozgryzłeś ten system, nagle Bach! Okazuje się, że nie wiesz nic. I tak z każdym krokiem. Pocieszające jest to, że te kroki mają jakąś określoną liczbę. Kiedyś się skończą.
Przed nami kolejny krok, ale o tym za czas jakiś...
Trudności było, jest i pewnie jeszcze będzie wiele. Daleko nam jednak do masochistów! Radości też mamy wiele. Trzeba zadbać o ten balans. Tydzień mamy wypełniony pracą, szkołą i obowiązkami rodzinnymi. W weekend za to staramy się gdzieś wybyć z domu. Tyle tu pięknych miejsc - czasami nie wiadomo co wybrać. Teraz sezon letni, zaczną się festiwale - znowu będą dylematy gdzie pójść tym razem, bo często coś na siebie się nakłada.
Rodziny i znajomych trochę brak... tu niezawodnym sprzymierzeńcem jest internet.
Przechodziliśmy przez różne etapy, emocje i rozterki. Były trudności, wielkie niewiadome, niepewności i pytania z cyklu "i co teraz?".
Kilkakrotnie przemodelowaliśmy naszą rodzinę, dostosowując obowiązki do warunków, głównie podyktowanych przez pracę.
Podjęliśmy ryzyko wzięcia nowego auta w leasing trwający 5 lat. To długie zobowiązanie. W zasadzie była to decyzja zastępcza w odpowiedzi na pytanie, czy zostajemy.
Zostajemy.
Po tych dwóch latach wiem jedno - trzeba dużo pokory. Nie raz człowiek zęby zaciskał, bo w Polsce robiło się coś tak, a tu zupełnie nie mają o tym pojęcia.
Wszystko trzeba sprawdzać, uczyć się na nowo, dowiadywać i przyzwyczajać.
Kanada ciągle zaskakuje. Jeden krok do przodu wywołuje kolejne pytania. Kiedy wydaje Ci się, że już! Już prawie rozgryzłeś ten system, nagle Bach! Okazuje się, że nie wiesz nic. I tak z każdym krokiem. Pocieszające jest to, że te kroki mają jakąś określoną liczbę. Kiedyś się skończą.
Przed nami kolejny krok, ale o tym za czas jakiś...
Trudności było, jest i pewnie jeszcze będzie wiele. Daleko nam jednak do masochistów! Radości też mamy wiele. Trzeba zadbać o ten balans. Tydzień mamy wypełniony pracą, szkołą i obowiązkami rodzinnymi. W weekend za to staramy się gdzieś wybyć z domu. Tyle tu pięknych miejsc - czasami nie wiadomo co wybrać. Teraz sezon letni, zaczną się festiwale - znowu będą dylematy gdzie pójść tym razem, bo często coś na siebie się nakłada.
Rodziny i znajomych trochę brak... tu niezawodnym sprzymierzeńcem jest internet.
poniedziałek, 23 maja 2016
Victoria Day i Mount Nemo.
W Kanadzie cudnie ciepły, długi weekend.
Ku chwale królowej Wiktorii!
A my, mamy wolny poniedziałek - syn od szkoły, my od pracy. Majowe słońce, świeżutka zieleń, dymy unoszące się z grillów i fajerwerki.
Pierwszy, prawdziwie letni tydzień - ulice ożyły, kawiarniane ogródki pełne, nad jeziorek tłoczno. Taki odpowiednik Polskiej majówki.
My spędziliśmy jeden dzień na zdobyciu wapiennej góry Mount Nemo - góra, to w sumie może zbyt szumne słowo. To raczej zorganizowany park - las z wyznaczonymi trasami wzdłuż "klifu" tudzież urwiska, skąd roztacza się widok na Burlington, Mississauga i Toronto. Przy dobrej pogodzie bez trudu można zobaczyć CN Tower wraz z całym Downtown. Dla odważniejszych możliwość wspinaczki przy użyciu lin i własnego osprzętu.
My skupiliśmy się na podziwianiu natury - piękne, duże ptaki - Turkey Vultures (sępnik różowogłowy), cała masa malutkich chipmunks - pręgowców hasających sobie po ściółce leśnej czy kwiatów, których niestety nie znam.
Ceny biletów wstępu:
Dorośli - $6,75
Dzieci 5-14 - $5
Dzieci poniżej 4 - za darmo
Psy mile widziane.
Ku chwale królowej Wiktorii!
A my, mamy wolny poniedziałek - syn od szkoły, my od pracy. Majowe słońce, świeżutka zieleń, dymy unoszące się z grillów i fajerwerki.
Pierwszy, prawdziwie letni tydzień - ulice ożyły, kawiarniane ogródki pełne, nad jeziorek tłoczno. Taki odpowiednik Polskiej majówki.
My spędziliśmy jeden dzień na zdobyciu wapiennej góry Mount Nemo - góra, to w sumie może zbyt szumne słowo. To raczej zorganizowany park - las z wyznaczonymi trasami wzdłuż "klifu" tudzież urwiska, skąd roztacza się widok na Burlington, Mississauga i Toronto. Przy dobrej pogodzie bez trudu można zobaczyć CN Tower wraz z całym Downtown. Dla odważniejszych możliwość wspinaczki przy użyciu lin i własnego osprzętu.
My skupiliśmy się na podziwianiu natury - piękne, duże ptaki - Turkey Vultures (sępnik różowogłowy), cała masa malutkich chipmunks - pręgowców hasających sobie po ściółce leśnej czy kwiatów, których niestety nie znam.
Ceny biletów wstępu:
Dorośli - $6,75
Dzieci 5-14 - $5
Dzieci poniżej 4 - za darmo
Psy mile widziane.
Subskrybuj:
Posty (Atom)