środa, 2 sierpnia 2017

Canadian Military Heritage Museum - Brantford


Muzeum zorganizowane z inicjatywy weteranów wojennych i sympatyków historii, działające od roku 1993. Z zewnątrz, swą skromnością nie zdradza bogatej zawartości mówiącej o przebiegu i bohaterach WWI/II, wojny z Koreą, działaniach NATO czy początkach armii Kanadyjskiej.
Jak wiadomo, nie jestem miłośniczką tego typu miejsc z racji ideologii, ale mimo tego znalazłam kilka ciekawych wystaw, choćby na temat First Nations czy NATO.
To, co rzucało się w oczy, to dość spora liczba Polskich nazwisk - była też mała wystawka z Polskim akcentem.


Bilety:
Dorośli: $6
Student: $4
Children: $2

































The Personal Computer Museum - Brantford

Pisałam już, że uwielbiamy turystykę weekendową? Pewnie nie raz.
Tym razem wybraliśmy się do prywatnego muzeum komputerów i gier The personal computer museum w Brantford - prowadzone całkowicie przez wolontariuszy, w prywatnych pomieszczeniach znajdujących się na tyłach domu gospodarzy. Choć budynek niewielki, to kolekcja jest naprawde imponująca - od pierwszych komputerów domowych do współczesnych, bogata biblioteka gier, magazynów branżowych i nie tylko. Wszystko działa, można dotykać do woli, można przysiąść i przypomnieć sobie te emocje towarzyszące grze w Pac - Mana czy Tetris.
Przed wizytą koniecznie odwiedźcie stronę www by sprawdzić dni otwarcia - muzeum działa w wybrane dni miesiąca.
P.S. Muzeum, z racji swoich rozrastających się gabarytów dąży do przeistoczenia się w Personal computer & video game historical museum, i szuka nowej, większej lokalizacji, w związku z czym miasto bytności może ulec zmianie!

Koszt: wedle własnego uznania

















piątek, 30 czerwca 2017

Żegnaj szkoło!

Pamiętam z mojego dzieciństwa bielusieńką, odprasowaną koszulę, czarną spódniczkę i rajstopki przygotowane już dzień wcześniej, by na następny dzień już tylko się ubrać, uczesać i iść na ostatni dzień roku szkolnego. Uroczysty apel, rozdanie świadectw w klasach, kwiatek nauczycielowi i do domu, byle szybciej rozpocząć wakacje.
I przyznam, że mi tej odświętności tu w Kanadzie trochę brakuje. Dwa ostatnie dni szkoła odpuszcza dzieciakom mundurki i mogą chodzić w zwykłych ubraniach, świadectwo (a raczej coś w rodzaju raportu) dzieci dostają już kilka dni wcześniej w formie dwóch kartek i to wszystko... . Ach no i upominki - dawane w dwie strony - Syn w tym roku poszedł z trzema torebeczkami wypełnionymi "thank you card" i słodkim drobiazgiem a przyniósł - malutką roslinkę domową, torebkę wypełniona notesikami, gumkami do ścierania, ołówkami i jakimis drobiazgami, książeczką do czytania opakowaną w papier z naklejonym zdjęciem Syna z pierwszego dnia grade 1 i calutki segregator prac szkolnych.
No i już... daliśmy radę. To w sumie trzeci rok w Kanadyjskiej szkole - coraz lepiej, ale wciąż dużo brakuje do pełnego zapoznania się z tutejszym systemem.

Happy summer guys!